Nowości
Upływały minuty a przewodnicy
„Upływały minuty, a przewodnicy nie wracali. Tyły kolumny nie licząc się z zatrzymaniem czoła parły do przodu, powodując w ciemnościach stłoczenie i ogólne zamieszanie. Sytuację pogorszyła krótka, lecz niezwykle gwałtowna ulewa. Za kołnierz spływały strumienie chłodnej wody. Przemoczywszy nas porządnie, deszcz ustał równie nagle, jak przyszedł.
Nerwy ludzkie zaczęły w tym momencie zawodzić. Żołnierze byli głodni, przemęczeni, niewyspani, oficerowie doszli do kresu psychicznej odporności. Wszyscy wiązali ostatnie nadzieje z losami naszego ryzykownego przedsięwzięcia. Gdy jeszcze przed godziną każdy mój rozkaz był spełniany z całą gotowością i bez słowa sprzeciwu, obecnie dyscyplina jak gdyby osłabła. Spośród grupy oficerów padały niecierpliwe nawoływania, by ruszać niezwłocznie, nie tracąc bezcennego czasu. Ale w tych warunkach każda próba podjęcia dalszego marszu oznaczała bezsensowne błąkanie się na oślep po lesie.
Zacisnąwszy zęby, postanowiłem odczekać, aż minie nerwowe podniecenie otoczenia. Jednocześnie trzeba było uporządkować kolumnę i rozejrzeć się za nowym przewodnikiem.
Przywrócenie ładu nastręczało poważne trudności z powodu nocy tak czarnej, że ludzie stłoczeni jedni tuż przy drugich nie widzieli siebie wzajemnie. Nareszcie udało się zebrać dokoła starszyzny i sztabu większość oddziałów. Niestety, znaczna część kolumny zabłądziła w zamieszaniu i poszła dokądś swymi własnymi drogami.“(1)
| W ciągu dnia zajmowałem >>>>